Wywiad z Panią Magdaleną S. - terapia pocovidowa

Kiedy zachorowała Pani na COVID-19?

Pani Magdalena S.: Do zakażenia koronawirusem doszło u mnie w trakcie trzeciej fali pandemii, dokładnie w drugiej połowie marca 2021.

Jakie miała Pani objawy choroby? Jak czuła się Pani fizycznie i psychicznie?

M.S.: Przed wykonaniem testu odczuwałam przez dwa dni ból gardła. Zauważyłam nieduży wzrost temperatury ciała, maksymalnie do 38,0°C, którą z łatwością zbiłam lekami przeciwgorączkowymi. Pozornie wydawało mi się, że to tylko zwykłe silne przeziębienie. Nie brałam pod uwagę, że może być to koronawirus. Smak i węch miałam zachowany. Odczuwałam zmęczenie, z czasem przybierające na sile, potem dołączył się kaszel. Inhalacje zalecone przez lekarza rodzinnego nie pomogły. Po tym otrzymałam skierowanie na badanie, które okazało się być pozytywne. Przez pierwsze dni kaszel się nasilał i odczuwałam ogromne zmęczenie fizyczne. Problemem było odkurzenie małego, dwupokojowego mieszkania. Po tej próbie wysiłku stwierdziłam, że muszę dużo odpoczywać. Kłopotem było zrobienie obiadu, z czasem nawet wzięcie kąpieli. Psychicznie byłam podłamana, ale dzięki wsparciu rodziny starałam się myśleć pozytywnie. Myśl, że mogę trafić do zatłoczonego szpitala u szczytu pandemii spędzała mi sen z powiek. Budziłam się w nocy, bardzo się pociłam, miewałam koszmary. Kaszel bywał bardzo dokuczliwy, również w nocy. Od lekarza rodzinnego otrzymałam antybiotyk, sterydy do inhalacji oraz leki na kaszel. Gdy zaczęły działać, każdego dnia odczuwałam niewielką poprawę. Najbardziej dokuczliwy był kaszel, który nie raz powodował, że chciało mi się wymiotować…

Jakie powikłania odczuwała Pani po zakażeniu COVID-19?

M.S.: Po dziesięciu dniach wciąż byłam mocno zmęczona fizycznie, a psychicznie czułam się coraz lepiej. Zauważyłam tylko trudności z koncentracją oraz niewielkie luki pamięciowe. Niestety, cztery dni przed zakończeniem kwarantanny zaczęłam odczuwać bóle w klatce piersiowej. Miałam wrażenie, że kłuje mnie w sercu. Po konsultacji z lekarzem rodzinnym otrzymałam leki przeciwzakrzepowe, kuracja miała trwać 5 dni. Pierwsze wyjście z mieszkania było dla mnie przełomowe, ponieważ nie miałam pojęcia czego mogę się spodziewać po własnym organizmie. I wtedy odkryłam, że bardzo męczy mnie wysiłek fizyczny. Spacer był męczący, ale największy problem sprawiało mi wchodzenie po schodach. Przy wejściu na drugie piętro musiałam robić sobie przystanki, a mam tylko 27 lat! Po serii zastrzyków ciągły ból w klatce piersiowej ustąpił, przy czym nadal kilka razy dziennie odczuwałam kłucie w okolicy serca. Bardzo mnie to martwiło, ponieważ lekarz rodzinny niczego więcej nie zaproponował.

Czy była Pani hospitalizowana z powodu COVID-19?

M.S.: Na szczęście w moim przypadku udało się uniknąć szpitala z powodu zakażenia. Byłam jednak pod stałą opieką lekarza rodzinnego.

Jak Pani trafiła do naszej kliniki?

M.S.: Z powodu braku pomysłów mojego lekarza na dalsze leczenie, zaczęłam poszukiwać w Internecie metod leczenia, które mogłyby mi pomóc. Tak dowiedziałam się o zastosowaniu ozonu i terapiach tlenowych. Dobre opinie o placówce oraz umiejscowienie w centrum Katowic skłoniły mnie do wybrania tego miejsca.

Z jakich zabiegów korzystała Pani w Klinice Vitalea?

M.S.: Pani doktor po szczegółowym zebraniu wywiadu, przeanalizowaniu badań krwi, wykonaniu EKG oraz po badaniu lekarskim zaleciła mi pakiet pocovidowy zawierający ozonowanie krwi, kroplówki oraz komorę hiperbaryczną. Ozon i komorę miałam stosować naprzemiennie. Kroplówka zawierała koenzym Q10 oraz witaminę C. Wedle zaleceń stosowałam ozonoterapię z kroplówką, a podczas kolejnych wizyt godzinną terapię w komorze hiperbarycznej. I tak na zmianę. Na zabiegi uczęszczałam dwa razy w tygodniu przez okres pięciu tygodni bez przerwy.

Po którym zabiegu odczuła Pani poprawę? Jak Pani się czuje po zakończeniu kuracji?

M.S.: Po pierwszy ozonie do krwi i kroplówce odczułam duży przypływ energii. W końcu udało mi się przespać noc. Po pierwszej komorze hiperbarycznej odczuwałam lekki ból głowy, ale po wyjściu z kliniki miałam wrażenie, że do moich płuc dostaje się dużo więcej powietrza. W końcu mogłam odetchnąć prawie pełną piersią. Po kolejnych zabiegach pozytywny efekt pogłębiał się. Po piątej kroplówce przestałam odczuwać bóle w klatce piersiowej i do dziś już mi nie dokuczają. Po całej serii zabiegów wchodzenie po schodach przestało być tak bardzo uciążliwe, a bóle zniknęły. Mój komfort oddychania znacznie się poprawił, wreszcie potrafię nabrać dużo powietrza do płuc. Czuję, że mam dużo więcej energii i przede wszystkim przesypiam noce, co nawet przed zachorowaniem na COVID-19 było dla mnie problemem. Planuję nadal kontynuować trapię w sytuacjach pogorszenia samopoczucia. Ta terapia poprawiła komfort mojego życia! Już nie mogę się doczekać wakacyjnych wypadów w góry, a dzięki Wam znowu jest to możliwe.

Czy poleca Pani skorzystanie z usług Kliniki Vitalea osobom zmagającym się z powikłaniami COVID-19?

M.S.: Jak najbardziej, polecam z całego serca! Nie tylko ja skorzystałam z państwa oferty, również licznie polecam moim znajomym i rodzinie, szczególnie jeśli kogoś dotyczy zakażenie koronawirusem. Atmosfera panująca w Państwa Klinice również bardzo poprawiła mi samopoczucie. Wsparcie personelu oraz rzetelność i dobre słowa były bardzo dla mnie cenne. Pełen profesjonalizm i dobra atmosfera to świetne połączenie z celnym leczeniem. Bardzo dziękuję za pomoc! I wszystkim serdecznie polecam usługi tej kliniki. Życzę, by byli Państwo zadowoleni tak samo, jak ja.

Ulubione ()